Kuta
Dziś ostatni dzień na Bali i ostatni dzień podróży. Wieczorem zakończy się nasza przygoda w Indonezji. Postawiliśmy dziś zatem na pełen luz. Dziś pogoda była wyśmienita. Aż żal wyjeżdżać! Rano po śniadaniu leniuchowanie na hotelowym basenie.
Potem przenieśliśmy się na plażę nad ocean, gdzie siedząc pod parasolem popijaliśmy mleczko kokosowe obserwując wyczyny surferów.
Sami zresztą próbowaliśmy surfowania no i oczywiście zażywaliśmy rozkoszy w ciepłych oceanicznych falach.
Po plażowaniu udaliśmy się na ostatnie zakupy, po których był lunch, a w menu owoce morza. Było pysznie.
Popołudnie zajęło nam pakowanie. Potem znów relaks nad basenem.
O zachodzie słońca wyszliśmy jeszcze na plażę, by po raz ostatni podziwiać widoki.
Wracając z plaży skorzystaliśmy (przed długą podróżą) z masażu stóp. Jest tu dużo takich punktów na bulwarze nadmorskim i masażystki czekają, tak że masaż jest od ręki (a raczej od stóp).
Wymasowani udaliśmy się na pożegnalną kolację do hotelowej restauracji muzyką na żywo i koncertem życzeń.
Po kolacji podstawionym busem udaliśmy się na lotnisko, pokonując dystans 8 km ponownie mozolnie, stojąc w korkach.
Stojąc w korku przyglądaliśmy się m.in. sklepowi sieci "Indomaret", odpowiednika naszej "Biedronki"Po drodze mijaliśmy miejsce głośnego zamachu terrorystycznego na Bali, gdzie postawiono pomnik pamięci.
Przybyliśmy do airport.
































Komentarze
Prześlij komentarz