Powrót
Na lotnisku Denpasar był spory ruch, różne destynacje. Pojawił się niewielki problem, polegający na usterce taśmociągów na bagaże. Ale obsługa poradziła sobie z problemem ręcznie dostarczając bagaże tam gdzie trzeba. My szybko dostaliśmy się pod naszą gate.
Przed nami był już tylko długi nocny lot do Doha liniami Qatar Airways.
Lot jednak minął dość szybko, a to za sprawą snu, choć po drodze wybudzały turbulencje i musieliśmy gdzieś nad Oceanem Indyjskim omijać burzę.
Wczesnym rankiem wylądowaliśmy w Doha. Jako że mieliśmy trochę czasu do następnego lotu do Warszawy, mogliśmy się nasycać urokami lotniskowych ogrodów (poprzednio nie było na to czasu).
Po tych przyjemnościach udaliśmy się pod bramkę C 59 na lot do Warszawy.
My oczekiwaliśmy na lot, a muzułmanie udawali się na poranne modły do pokoju modlitw, który był nieopodal (oczywiście osobno dla mężczyzn, osobno dla kobiet).
Autobus zawiózł nas nas na płytę lotniska pod oczekującego już nas Dreamlinera Qatar Airways.
Podróż do Warszawy była bez zakłóceń i minęła szybko. Oczywiście karmiono nas dobrze, korzystaliśmy tez z bogatej oferty rozrywki na ekranach monitorów przed pasażerami.
Wylądowaliśmy. Warszawa powitała nas słoneczna ciepłą pogodą.
I tak zakończyła się nasza wyprawa do Indonezji. Szczypaliśmy się jeszcze skórę pytając, czy to była jawa czy sen, bo było pięknie. Na pewno były to Jawa i Bali, które pozostawiły w nas mnóstwo wrażeń.
























Komentarze
Prześlij komentarz