Wulkany o wschodzie słońca

O godzinie 3:00 była pobudka, by o 3:30 jeepami udać się na wschód słońca (miał być o 5:40) w otoczeniu wulkanów do Parku Narodowego Bromo Tengger Semeru (indonezyjski: Taman Nasional Bromo Tengger Semeru). Park narodowy położony jest we wschodniej Jawie, na wschód od Malang i Lumajang, na południe od Pasuruan i Probolinggo oraz na południowy wschód od Surabai, stolicy Wschodniej Jawy. Jest to jedyny obszar chroniony w Indonezji, który ma morze piasku. Morze Piasku Tengger (indonezyjski: Laut Pasir Tengger), a właściwie pyłu wulkanicznego, położone jest w kalderze starożytnego wulkanu Tengger, z którego wyłoniły się nowe stożki wulkaniczne. Ten unikalny obszar zajmuje łączną powierzchnię 5250 hektarów na wysokości około 2100 metrów npm. Masyw zawiera również najwyższą górę Jawy: Semeru (3676 m npm.), cztery jeziora i 50 rzek. Nazwa pochodzi od plemienia Tengger. Obszar w parku i wokół niego zamieszkuje bowiem lud Tengger, jedna z niewielu znaczących społeczności hinduistycznych pozostałych na wyspie Jawa. Ich populacja, licząca około 600 tys. osób, skupia się w trzydziestu wioskach w odizolowanych górach Tengger. Lokalna religia jest pozostałością z epoki Majapahit, a zatem jest dość podobna do tej na Bali, ale z jeszcze większą liczbą elementów animistycznych. Uważa się, że lud Tengger jest potomkiem imperium Majapahit i został wygnany w góry po masowym przybyciu na ten obszar muzułmańskich Madurese w XIX wieku.

Wybuch wulkanu, który utworzył kaldery Tengger, miał miejsce ok. 45 tys. lat temu, w wydarzeniu podobnym do wybuchu Krakatau.

Morze Piaskowe Tengger objęte jest ochroną od 1919 roku. Park Narodowy Bromo Tengger Semeru został ogłoszony parkiem narodowym w 1982 roku. 

Kompleks wulkaniczny Tengger tworzy obszar, w którym nowa kaldera wulkanu tworzy się wewnątrz większej i starszej kaldery. Wewnątrz kaldery Tengger znajduje się pięć wulkanów: Góra Bromo (2329 m), Góra Batok (2470 m), Góra Kursi (2581 m), Góra Watangan (2661 m) i Góra Widodaren (2650 m). Góra Batok jest jedynym szczytem, ​​który nie jest już aktywny i jest porośnięty drzewami kazuaryny. Góra Widodaren, położona obok góry Batok, zawiera jaskinię Widodaren, która jest uważana za świętą przez miejscową ludność. 

To właśnie te pięć wulkanów w kalderze jest otoczonych przez rozległy obszar piasku zwany Morzem Piasku Tengger, który z kolei jest otoczony przez stromą ścianę krateru większej kaldery Tengger z różnicami wysokości wynoszącymi około 200–600 metrów. Inne góry wokół kaldery Tengger to: Góra Pananjakan (2770 m), Góra Cemorolawang (2227 m), Góra Lingker (2278 m), Góra Pundak Lembu (2635 m), Góra Jantur (2705 m), Góra Ider-ider (2527 m) i Góra Mungal (2480 m). Szczyt Góry Pananjakan jest najpopularniejszym miejscem do oglądania całego kompleksu wulkanicznego Tengger, szczególnie o wschodzie słońca. 

Dalej na południe w parku narodowym znajduje się inny kompleks wulkaniczny zwany Grupą Semeru. Obszar ten obejmuje najwyższy szczyt Jawy, Górę Semeru (3676 m). Obszar leśny Semeru ma wiele rzek, które są dawnymi liniami lawy z Góry Semeru. Grupa Semeru jest uważana za bardzo produktywną, produkującą materiały wulkaniczne, takie jak lawa,  popiół wulkaniczny i gorące chmury i rozprzestrzeniającą je na okoliczny obszar. 

Jak już powiedziano zbiorka była o 3:30 w meeting-poincie koło hotelu.


Jeepami przedostaliśmy się na szczyt  kaldery Tengger,



a następnie zjechaliśmy w dół w Morze Piasku, by w ciemnościach, w tumanach pyłu przy ogłuszającym ryku silników wielu tu jadących równolegle jeepów przedostać się na drugą stronę kaldery. Po lewej stronie majaczył się stożek Wulkanu Batok.





Następnie po wąskiej, już asfaltowej drodze zaczęliśmy ponownie piąć się na szczyt kaldery. Jeepow było mnóstwo. Jechał jeden za drugim. Był ryk silników i opary spalin. Dodatkowo pomiędzy jeepami przedzieraly się motocykle utrudniające ruch. 


W końcu utknęliśmy w korku jeepów. Było to na ok. 3 km przed naszym celem, punktem widokowym na Górze Pananjakan (2770 m npm.). Motocykliści (krzycząc moto taxi) oferowali podwóz na szczyt za opłatą. My nie skorzystaliśmy. Udaliśmy się w górę pieszo meandrując w ciemnościach pomiędzy zablokowanymi w korku jeepami, a kursującymi w górę i dół motocyklami. Towarzyszył niesamowity smród spalin, co wobec marszu i wysokości, utrudniało oddychanie. 

Po drodze co jakiś czas mijaliśmy rozstawione kramy z pamiątkami i jedzeniem. Była możliwość ogrzania się nad żarzącymi się węgielkami.

 


Po przejściu ok. 1 km, w związku ze zbliżającym się wschodem słońca znaleźliśmy punkt widokowy na wysokości 2680 m npm. Punkt widokowy nazywał się Wzgórze Miłości.

Punkty widokowe na okolicznych wzniesieniach kaldery były tłumnie oblegane

Znaleźliśmy dogodne miejsce wśród tłumów Indonezyjczyków i oczekiwaliśmy na wschód słońca. 




Przed nami zaczęły wyłaniać się w brzasku wschodzącego słońca wulkany, w bliższej perspektywie Batok w formie "babki wielkanocnej"  i po jego lewej stronie dymiący Bromo. W dalszej perspektywie dumnie prezentował się, kopcąc od czasu do czasu, Semeru. Poniżej było Morze Piasku. W oddali, już poza kalderą, nad dolinami rozpościerało się morze chmur i mgieł. 








Wraz z pojawiająca się jasnością koloryt okolicznych wulkanów zmieniał się. O wschodzie słońca powiało i zrobiło się chłodno. Trzeba było przywdziać kurtki. Słońce wzeszło. Ale nie sam wschód był i istotny, a bajkowa panorama, która rozpościerała się przed nami. 

"Dymiący" Bromo i Batok


Semeru



W dole Morze Piasków









Po wschodzie słońca tłumy Indonezyjczyków tłumnie zaczęły opuszczać stanowiska widokowe. 

My również zeszliśmy ze wzgórza, by tym razem schodząc w dół asfaltem znaleźć naszego jeepa. Trudno było się przecisnąć pomiędzy kolejnymi jeepami, dodatkowo odór spalin w połączeniu z wysokością nad poziomem morza utrudniały oddychanie. Wychodząc na skraj drogi, tuż nad przepaścistą krawędź kaldery by zaczerpnąć w miarę czystego powietrza, można było jeszcze podziwiać wulkany z innej perspektywy i przy zmieniającym się oświetleniu.

















Po drodze w kramach zakupiliśmy pamiątki, głównie t-shirty z nadrukiem wulkanów i jeepa (nieodłączny element krajobrazu). Kto chciał, mógł się posilić.



W końcu znaleźliśmy naszego jeepa i jadąc w korku w dół 




dotarliśmy do Morza Piasku, które już przemierzaliśmy wcześniej w ciemnościach. W chmurach pyłu dotarliśmy do podnóża wulkanów Batok i Bromo. 


Przed nami Batok





Wysiedliśmy, by pieszo lub na konikach za opłatą dotrzeć do krateru dymiącego Wulkanu Bromo. 


Po prawej mijaliśmy Batok



Zrobiło się już gorąco. Brnęliśmy w wulkanicznym piachu w górę. 


Po drodze mijaliśmy świątynię hinduistyczna (Tenggerowie są tego wyznania). Po naszej prawej stronie był Wulkan Batok. 




Dotarliśmy do miejsca z kramami. Oprócz pamiątek można było posilić się. Tu sprzedawano też zasuszone endemiczne szarotki w wiązankach. Tengerysi pielgrzymujacy do krateru Bromo zakupują je, by wrzucić do krateru jako dar dla Bogów. 


Potem szliśmy wąwozem lub jego brzegiem do podnóża wulkanu, mijały nas co jakiś czas koniki.


Dotarliśmy do samego podnóża Bromo, tu jazda konna miała swoje zakończenie.





U podnóża krateru zainstalowano drewniane schody prowadzące na jego szczyt. Na schodach tłumy poruszały się w górę i w dół wg zasady ruchu lewostronnego. 


"Hati-hati" to po indonezyjsku "Uwaga!"



U podnóża Bromo znajdowała się mała świątynka (w tle świątynia, którą wcześniej mijaliśmy)


Wspięliśmy się po 270 stopniach, by ujrzeć zapierający dech w piersiach przepaścisty, dymiący i syczący krater. Od przepaści krateru oddzielała tylko skąpa barierka, a sama kaldera wulkanu była wąska, co przy ilości odwiedzających to miejsce, o wypadek nie trudno. 






Widok w drugą stronę, w kierunku kaldery prawulkanu i Morza Piasku, skąd tłumy podążały na Wulkan Bromo, był również imponujący. 






Czas jednak było schodzić. Ta sama drogą dotarliśmy do parkingu jeepów zlokalizowanego na Morzu Piasków. Naszego jeepa wśród wielu samochodów nie było łatwo znaleźć. 


Przejeżdżając przez prakalderę, w miarę szybko dotarliśmy do naszego hotelu na śniadanie, które spożyliśmy ok. 9-tej.

Potem była toaleta (trzeba było spłukać się z pyłu wulkanicznego, który był wszędzie), przepakowanie się i krótki odpoczynek z kontemplacja otoczenia hotelu. 






Po 11-tej busikami udaliśmy się w dół w kierunku zapakowanego naszego autobusu. 

Jadąc obserwowaliśmy okolicę (wczoraj te trasę pokonywaliśmy w ciemności). Uwagę naszą zwróciły liczne uprawy warzyw usytuowane na stromych zboczach. 







Przesiedliśmy się do autobusu i kontynuowaliśmy podróż w kierunku lotniska w Surabaja, skąd mieliśmy odlecieć na Bali. 

Po drodze mijaliśmy, tym razem dobrze widoczny wulkan Arjuna. 





Przejeżdżaliśmy obrzeżami Surabaja obserwując nowoczesne budownictwo. 


Surabaja to miasto w Indonezji, stolica prowincji Jawa Wschodnia, licząca razem z przedmieściami 5 mln mieszkańców. 

Herb Surabaja 


Pierwszy znany opis Surabai został sporządzony przez Holendrów w roku 1620. Surabaja według tego opisu była już wtedy dużym miastem otoczonym murem o 40-kilometrowej długości. Jednakże już w 1625 Surabaja została podbita przez sułtanat Mataram. W połowie XVIII wieku została opanowana przez Holendrów. Przed II wojną światową Surabaja była najważniejszym portem wojennym Holenderskich Indii Wschodnich (Soerabaja). W latach 1942–1944 miasto oraz port były okupowane przez wojska japońskie, następnie zostały zajęte przez wojska alianckie. Początkowo miasto zajęli nacjonaliści indonezyjscy, ale ponownie przez użycie siły zostało ono zajęte przez Holendrów w 1947. Po okresie nacisków międzynarodowych w sierpniu 1949 władze holenderskie zrezygnowały z tej kolonii. W grudniu 1949 roku miasto weszło w skład nowo utworzonej Republiki Indonezji.

Surabaja to znaczący ośrodek przemysłowy i kulturalny. Znajduje się tu port morski (Tanjungperak) o dużym znaczeniu, w XVIII–XIX wieku największy w kraju; jest tu międzynarodowy port lotniczy Juanda. 

W mieście znajduje się największy chrześcijański megakościół w Indonezji – Bethany Church Surabaya. 
















Komentarze